Rutyna niszczy wszystko!

No i tak jest! Według mnie. Temat który chciałabym dzisiaj z Wami poruszyć dotyczy codziennych czynności -czyli tzw. RUTYNA! Mam szczerze jej dość! Wyżera mnie od środka.

Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy nie zostanę "kurą domową" i dalej się tego trzymam. Nie mam zamiaru wiecznie siedzieć w domu (nie liczę spacerów z Jasiem czy wypadów do sklepu miejscowego po zakupy). Jedynyna moja rozrywka to blog. 



Mam dość tej rutyny! Pranie, sprzątanie, prasowanie, gotowanie... + zajmowanie się dzieckiem (tego mogę nie wliczać bo to lubię). Codziennie to samo.  Przytłacza mnie to. Nie chce całego swojego życia przesiedzieć w domu na byciu wcześniej już wspomnianą "kurą".

Rutyna sprawia, że nawet w pogodny dzień nie chce mi się wstawać. Nudzi mnie wszystko. O wiele szybciej i łatwiej można mnie zdenerwować. Nocami mam ochotę płakać.

Chciałabym gdzieś pojechać z G. i Jasienkiem. Cała Nasza trójka. Tylko My. Pojeździć, pozwiedzać, zaszaleć. Na tydzień lub chociaż kilka dni by odpocząć od codzienności. Od obowiązków. To, że jesteśmy rodzicami to nie znaczy, że nie możemy nigdzie pojechać. A wręcz przeciwnie. Powinniśmy. By poczuć się lepiej i ciałem, i duchem. Przecież Jaś też może z Nami pojechać (innej opcji nawet nie rozważam).


Mam zamiar również pójść w przyszłości do pracy. Nie z przymusu, ale po to by móc wyrwać się z domu do ludzi. 

Skoro tak to czemu teraz nie pójdę do pracy? Jaś. Nie zostawię go samego. Musi podrosnąć. G. pracuje za granicami, więc nie może się nim zajmować. Żłobek? Z chęcią! Ale u Nas żłobka blisko nie ma, a 50 km do żłobka wozić nie będę. Niania? Myślałam nad tym, ale po przygodzie z siostry "nianią" mam do nich dystans. Wiem, że nie wszystkie takie są, ale boję się! 

A Wy drogie mamy jak sobie radzicie z RUTYNĄ? Macie ten sam problem co ja?


Zobacz podobne posty:

Brak komentarzy: