Niedziela to najlepszy czas na leniuchowanie :)

Nic dodać, nic ująć. Niedziela od dzieciństwa kojarzy mi się z gośćmi, kościołem i leniuchowaniem. Powiem szczerze, że nawet lubię ten dzień. Jest to jeden dzień w którym mogę spokojnie pospacerować nie myśląc o tym jak dużo mam do zrobienia. 

Ale i nienawidzę ją czasami. Wtedy kiedy za oknem jest błoto i chlapa. Brzydka pogoda. Ma być słońce!

Teraz już jako mama nie mogę sobie pozwolić na leniuchowanie i leżenie do 12 w łóżku. Mój mały miś nie chce się długo już sam bawić. 


Wczoraj myślałam, że jak położymy się później to będzie dłużej spał. No i zasnął około 22, a ja koło północy. Ale wstał o 7 rano!! I nie ma zmiłuj. Rany, a myślałam że się wyśpię. :/ Uroki mojego macierzyństwa.

Dzisiaj ten niedzielny czas spędziliśmy na długim spacerku oraz na wzajemnym wygłupianiu się :D Porobiliśmy kilka zdjęć. Zjedliśmy rosół. Kiedy maluszek robił sobie popołudniową drzemkę my z G. oglądaliśmy film. 

A wieczorem...
               ... niespodziewani goście. Przyjechał brat G. z żoną i dzieciakami. Na szczęście wczoraj upiekłam ciastko i mogłam ich poczęstować. Było idealne do kawy i herbaty. 

Dzieciaki trochę poskakały koło Jasia. On lubi jak wokół niego jest dużo osób. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, trochę się pośmialiśmy i pojechali.

Ale nie zapomnieliśmy o sesji do bloga :) 


I ta słodka minka kiedy mama błysnęła lampą :)





Zobacz podobne posty:

Brak komentarzy: