Aby wziąć udział w konkursie wystarczy:
1. Polubić fanpage Canpol babies i Mamila.
2. Dokończ zdanie "Mam coś z rolnika...", załącz zdjęcie lub zrób cokolwiek innego, ale (!) związanego z tematem. Pamietaj, że to jest zabawa i ma być śmiesznie :)
3. Pracę konkursową umieść w komentarzu pod tym postem wraz z e-mailem.

Regulamin konkursu:
- Organizatorem Konkursu jest www.Mamila.pl
- Fundatorem nagrody jest www.canpolbabies.com
- Konkurs realizowany jest za pośrednictwem bloga oraz profilu na Facebooku.
- Konkurs odbywa się w dniach od 04.12.2015 do 14.12.2015
- Uczestnik Konkursu może opublikować jedynie takie zdjęcie, które nie brało wcześniej udziału w żadnym konkursie.
- Osoby nie spełniające regulaminu bądź warunków nie będą brane pod uwagę przy wybieraniu zwycięzcy.
- Ze zwycięzcą skontaktuję się przez e-mail podany przy pracy konkursowej.
- Wyniki konkursu zostaną opublikowane w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu*
- Zgłaszając się do konkursu - akceptujesz jego regulamin.

*Jeżeli zwycięzca nie zgłosi się po odbiór nagrody w ciągu 48 h od ogłoszenia wyników zostaje wylosowana inna osoba.

Do wygrania:

Twój maluch jest już za duży? NO PROBLEM! Wygraj ją dla innego małego maluszka z rodziny :)
Przyda się na 100 % !

Sponsorem nagrody jest Canpol Babies!


Link na stronę główną: www.canpolbabies.com


Powodzenia! :)







Witam po tak długim czasie nie-bycia :) W dzisiejszym poście chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o moim, tfu... Naszym, a nawet można powiedzieć Jasia - dobytku. To łóżko piętrowe firmy Interbeds. Zdążyliśmy już przetestować i z czystym sercem mogę powiedzieć jego wady i zalety. A więc...


Zacznijmy od wyglądu. Jeśli chodzi o mnie to daje 9/10 punków. Jest to łóżko drewniane - malowane z kilkoma innymi elementami które nadaje mu estetyczności. Na samym dole ma dwie rozsuwane płyty z uchwytami. Takie "ala" szuflady. Jak dla mnie w sam raz na pościel.

Przejdźmy teraz do wygody. Najwygodniej było na początku - wiadomo. Teraz nie jest jednak dużo gorzej :) W skali mój przedział ląduje jednak nieco niżej. Dam 8/10. Podoba mi się to, że przy wielkości 200x90 zmieści się i mały i ten większy człowiek :) Chociaż posiedzieć na nim nie wolno (znaczy wyprostowanym !) :/ Jest troszkę za mała odległość między dolnym, a górnym łóżkiem. I chyba rozłożymy je i tak na dwa oddzielne - tak się da :)



Funkcjonalność i komfort... Tu chyba będzie najmniej punktów. Łóżko jest bardzo trudne do złożenia jednak nie o to mi chodzi. Przy składaniu zauważyłam grubość listewek. Są bardzo cienkie nawet dla dziecka. Po niecałym miesiącu użytkowania go (bez skakania i bez żadnego rzucania się po nim) łóżko straciło 3 (!) listewki. Nie wyobrażam sobie co by było po skakaniu... Wrak? No, ale łóżko jest w większym założeniu od spania więc nie będę się czepiać. Mimo wszystko dokupiłam nowe listewki.
Samą wadą jest też materac. Jest cienki. Szybko się zniekształca i przesuwa. To bardzo duża wada. Już nie mówiąc o tym, że na tym śpi dziecko. Materac do wymiany. Całkowicie... Daje 4/10 punktów.

Jeśli chodzi o całokształt łóżka muszę dać 6/10 punktów. Każdy ma inne wymagania. Moich wymagań nie spełniło, a już na pewno nie w stu procentach. Zwłaszcza, że opis łóżeczka na stronie producenta był blisko ideałowi - mimo, że ideały nie istnieją. :)









Dziecko jak dziecko. Uwielbia trzymać w ręce coś nowego. Zazwyczaj akurat tym "czymś" jest zabawka w sklepie, na półce, lub ta którą ma ktoś. No bo jak ktoś ma to dlaczego Ono nie może tego mieć? Znasz to? Ja tak.

Jaś uwielbia nowe zabawki. Stare też mu się podobają, ale rzucone w pudełko zapadają w wielką niepamięć. Za to jak wygrzebie ją z pudełka cieszy się jakby pierwszy raz ją widział. I to chodzi. Teraz napiszę Ci jak ja to robię żeby nie doprowadzać do nerwicy Twojego portfela przy ciągłym kupowaniu zabawek, pokoju od ich nadmiaru i mamy (Tak. O Ciebie chodzi), która to wszystko musi posprzątać.


A więc musisz zrobić to tak: Weź pierwszą lepszą książkę co leży najbliżej Ciebie (może być to nawet książeczka z bajkami). Połóż na niej swoje ręce. Zamknij oczy. Pomyśl sobie o drzewie. Wielkim drzewie. Drzewie na którym rosną dolary, funty lub euro. I powtarzaj: czary mary i dolary, funty i euro bądźcie zawsze ze mną. Wyobraź sobie, że przed Tobą stoją worki z milionami.
Otwórzcie oczy.

Co jest? Nie udało się? Nic dziwnego. Żartowałam :) Tak się nie da.

Zamiast tych wszystkich czarów spróbuj po prostu zwrócić uwagę na zabawki, którymi Wasze dziecko się bawi, i na te, które leżą od dłuższego czasu samotnie. Te ''samotne'' schowaj. Najlepiej w miejsce gdzie te małe rączki nie dostaną, mimo, że o takie miejsce w domu ciężko (przynajmniej u mnie). Dziecko chce nową zabawkę? Daj mu ją. Ale nie ze sklepu (chociaż co jakiś czas można sobie pozwolić). Daj tą zabawkę, którą schowałaś. Przed wręczeniem odśwież ją by wyglądała jak nowa. Najlepiej by było, gdyby upłynęło trochę więcej czasu, tak około miesiąca od schowania.

Ps.: Pamiętaj, że po odświeżeniu, włożeniu ją do pudełka lub torebki daje większy efekt. :) 


Chciałabym mieć drugie dziecko. Takiego małego drugiego szkraba co biega po domu i krzyczy ma-ma-ma. Nie ważne czy chłopczyk, czy dziewczynka. Ważne by było zdrowe. Chociaż w głębi duszy marzę o warkoczykach, koronkach i sukieneczkach.

Jak dla mnie to właśnie ten czas jest najlepszy na drugie dziecko. Jasiu ma 15 miesięcy. Zanim by urodził się drugi maluszek miałby ponad dwa lata. Jak dla mnie idealnie! Dwa lata to nie taka duża, ale też nie mała różnica wieku.



G. myśli inaczej. Nie chce mieć teraz drugiego dziecka. Bo Jaś jest za mały. Bo boi się, że nie damy rady. Bo... wszystko. Wszystko jest powodem. Każda Nasza rozmowa kończy się na "mamy czas" lub "kiedyś", albo po prostu milczeniem.
Mamy odmienne zdania. Zwłaszcza jeśli chodzi o drugie dziecko.

Kiedyś mówił inaczej! Kiedyś sam powiedział, że jedynaka mieć nie chce. Że chce mieć minimum 2-3 dzieci. A teraz mu się cholera jasna odmieniło?

On ma słabe argumenty. Słabe, bo ja mam mocniejsze. Spójrzmy prawdzie w oczy. No, bo z kim? Z kim Jasio będzie rozmawiał? Mamie czy tacie nie powie to samo co rodzeństwu. A jak umrzemy? Żyć wiecznie nie będziemy. Co będzie wtedy? Jaś nie będzie miał wsparcia. A bynajmniej nie takiego jakie ma się od rodzeństwa. I wiele innych mocniejszych powodów

On chce. Tylko jeszcze o tym nie wie - już ja go uświadomię :)
Moja negocjacja trwa! I będę walczyć. I przekonam go. Trzymajcie kciuki :*

Nie taki dla lalek, z pierników czy lodu - ale taki prawdziwy. Z cegły. Nareszcie. Nareszcie będziemy mieli swój własny dom, ogródek, podwórko, psa i kota (ewentualnie kilka)! :) A i mam kolejny plus! Będę mogła go sobie umeblować jak tylko chce!


Jaram się? Może trochę.
Co ja gadam? Trochę? Bardzo. Bardziej niż pies na widok kiełbasy. Byłam w ciąży jak zaczęliśmy szukać z zamiarem kupna iii? Do tej pory DUPA. Wielkimi literami pisana. I to nie dlatego, że domów na sprzedaż nie ma, bo są! Jest ich mnóstwo. Z czego 1/3 domów jest nieogłoszona, kolejna 1/3 jest z wygórowaną ceną, a ta pozostała jest już nie do zamieszkania. Do tego dochodzą wymagania. A każdemu ciężko dogodzić. Zwłaszcza G.

Jeszcze niecałe 3 miesiące temu mieliśmy kupować inny dom, ale właściciel go sprzedał komuś innemu. Tydzień przed powrotem G. A po jego powrocie chcieliśmy podpisać umowę :( Troszkę właściciel był nie ok.

A tu pojechaliśmy zobaczyć dom, pooglądać w środku i od razu umowę wstępną podpisaliśmy. Wystarczyło tylko pójść do notariusza i już :O



Cieszę się. Jak pomyśle o tym, że się wyprowadzamy i w końcu będę mogła powiedzieć tej Maryśce (siostra G. i właścicielka mieszkania pisałam o tym [Tutaj]) co o niej myślę bez żadnych pohamowań... Ona chyba padnie. Z wrażenia. I dobrze. Podwójna radość. G. też jej nie lubi, pomimo, że to jest jednak jego siostra. I gdzieś będę miała to co zrobi. My już nie będziemy od niej zależni.

Mam nadzieję, że posłużycie mi swoimi radami i pomożecie mi skutecznie dobrać kolory, meble i resztę? O wszystko będę Was pytać na bieżąco. A po wszystkim zapraszam na kawę i ciasteczko :)


Ps: Z tych wszystkich plusów zapomniałam Wam powiedzieć o minusie... Jest duży. Bardzo. Ciągle się zastanawiam kto go będzie sprzątał :) OOo wiem! Zapytam się o to G. :D

Każdy ma swój schemat dnia. Nie taki rozpisany na kartkach, ale tak chociaż mniej więcej poukładany w głowie. Dotyczy się to oczywiście osób które na co dzień mają za zadanie zajmować się dzieckiem, a nie tylko od święta.

Oczywiście ten cały schemat ciągle ulega zmianie. Wszystko jest zależne od tego jaki ma humor dziecko, jaka jest pogoda, jak jest z Waszym samopoczuciem i czy w grę nie weszła żadna inna ta ''pilniejsza'' sprawa przez którą dzień również się przesuwa.
Dzisiaj przedstawię Wam mój schemat. Taki ten zwykły i bez żadnych nieplanowanych sytuacji.


Jaś jest rannym ptaszkiem. Lubi wcześnie wstawać. Ja niekoniecznie. Po przebudzeniu przychodzi do mnie na łóżko (śpi w łóżeczku) i albo mnie budzi ciągnięciem za włosy, szczypaniem, drapaniem i gryzieniem, całuskami, skakaniem, ślinieniem, albo po prostu - kiedy już nie śpię, a jeszcze leżę ciesząc się tą chwilą ciszy - wchodzi na łóżko przytula się i uśmiecha. Zdecydowanie wolę tą drugą opcję.

Po chwili wylegiwania się czas do roboty. Wstajemy, ścielimy łóżka (żeby w żaden sposób nie kusiły, by położyć się na nich na minutę lub dwie, ewentualnie godzinę). Następnym naszym przystankiem jest łazienka. Myjemy rączki, buzię. Mama ewentualnie szybko ochlapie szamponem włosy i wypłucze wodą :D Mam na to max 5 minut. Zaraz po tym ubieram Jasia i siebie.


Śniadanie się samo nie przyszykuje. Biorę Jasia z sobą, sadzam go na krzesełku do karmienia podaję zabawki. Mam 10-15 minut na zrobienie śniadania. Zazwyczaj się wyrabiam :) Zaczyna się walka o: ''Jasiu am'' lub ''za mamusię, za tatusia, za misia gogo i całe zoo'' i rybki w akwarium. Po śniadanku idziemy myć ząbki. Jaś ma swoją szczoteczkę którą bardzo uwielbia gryźć. Lubi też zjadać pastę z niej (specjalną dla dzieci).

Sadzam go na nocnik, siedzi 5-10 minut, a ja w tym czasie skaczę, fikam, aby go zabawić -żeby zrobił coś. Zazwyczaj zrobi. Kupę. Zaraz po tym całym moim skakaniu i założeniu pampersa. Bo oczywiście na nocniku się siedzi, ale tam kupy się nie robi :/ (!)



Po tych naszych zabawach i fikaniu wychodzimy na podwórek. Idziemy do sklepu, na piasek, zwiedzamy wszystkie miejsca gdzie mama wspomni, że "nie wolno" - to przecież wtedy trzeba tam zobaczyć, bo niby dlaczego nie wolno... I tak latamy. Do momentu, aż Jaś nie zrobi się śpiący. Na drzemkę wracamy do domu, a w tym czasie mama ma czas wolny. Czyli pranie, sprzątanie, gotowanie obiadu, zmywanie po śniadaniu. I wtedy mogę usiąść. I odrazu mogę wstać bo Jasio już zazwyczaj się wyśpi (zdarzają się wyjątki, że zdążę jeszcze wejść tu :) ) i znowu akcja-ubikacja. Obiad, i dalej "Jasiu am", za zwierzątka i rybki, i całą familię.



Jest południe, upał. Siedzimy w domu. Jaś wywala ubrania z szafek, a mama chodzi i to składa.
Jest za zimno? To samo. Dorzucamy klocki, samochodziki i autostrady budujemy. Ja próbuję budować on bawi się w rozwalanie tego.

Później dalej na dworze, spacerek, zdjęcia, piasek, zabawa. Już nie mówię o tym, że dochodzi czasem ogródek wyplewić czy podwórek wykosić. No, ale... "Siedzimy" na powietrzu do kolacji.
Kolacja ma taki sam schemat jak śniadanie identyko. Nóż w nóż, łyżka w łyżkę i widelec... no wiecie.

Czas na kąpiel. Mama nalewa wodę i kąpie małego brudaska bamboo. Jaś bacznie obserwuje co ona robi i próbuje wejść do wanny - bezskutecznie. W końcu i tak ja muszę to zrobić. Po kąpieli? Kaszka lub mleczko i spać. I tak przez godzinę jeszcze się zbieramy. Tu bajeczka, tu samochodzik, tam szafka -ubrania. Aż w końcu zaśnie.

I dopiero wtedy mam dla siebie czas w 100 %. Blog, facebook, paznokcie, maseczki :)- To mój czas wieczorny :)

Po takim dniu wylegiwanie się w wannie godzinę jest jak najbardziej stosowne :)
A teraz pochwalcie się jak jest u Was :)

Sekrety, sekreciki, fakty... Tego wszystkiego jest naprawdę MNÓSTWO (!) Niemniej jednak dzisiaj podam Wam tylko 10. A może aż 10? Oto one:
Lubię poznawać ludzi, pomimo... zresztą sami poczytajcie :)



1. Jestem trochę nieśmiała. Zwłaszcza przy ludziach, których nie znam. Ale staram się z tym walczyć.

2. Mam siostrę Angelikę (rok starsza) i brata Andrzeja (dziewięć lat młodszy).

3. W technikum podnosiłam ciężary. Teraz troszkę mi tego brakuje, ale nie zdecydowałabym się na powrót do tego sportu.

4. Uwielbiam konie. Kiedyś chciałam mieć własnego - już nie chce, ale nadal uwielbiam na nich jeździć.

5. Jednym z moich ulubionych napojów jest ''Pepsi'', ale uwielbiam też kawę!

6. Codziennie sprawdzam: Fakt.pl, Blog, Facebook.

7. Nienawidzę sprzątać i gotować! Robię to tylko dlatego, że muszę.

8. Zdałam prawo jazdy za ósmym razem, ale to nie dlatego, że nie umiałam jeździć tylko dlatego, że mam nadzwyczajnego pecha... :)

9. Mam dobrą pamięć, ale krótką... i pamiętam tylko to co chcę :)

10. W podstawówce, śpiewałam w szkolnym autobusie piosenkę ''Czerwone róże, róże są... itd''. Dodam, że talentu wokalnego nie mam :D


Na dzisiaj tyle wystarczy :) Cały dzień musiałabym Wam pisać jeśli miałabym wymienić wszystko i to pewnie o połowie bym zapomniała :) A może teraz Wy spróbujecie napisać coś o sobie? 



Bardzo dużo. Nie koniecznie wszystko na plus, ale to chyba proste, że nie zawsze będzie kolorowo...

Zacznijmy od Jasia :)
Co u Niego nowego? Już piszę...

Jaś - ma już 13 miesięcy! Szybko zleciało no nie? Biega, krzyczy, piszczy - jak dziecko. Całkiem niedawno wkroczył w nowy etap jak ja to mówię ''testowania Nas''. Zaczyna łobuzować. O wszystko się denerwuje/złości. ''Przesadza'' kwiatki - bo chyba nie powinno być kwiatków jego zdaniem. Wszystko próbuje. Nawet kamyki. Tylko się odwrócisz, a wystarczy mu kilka sekund i już ma coś w buzi. Z oka mi nie schodzi... Spanie? Wcześniej było 2 x dziennie po 2-3 godziny, a teraz raz dziennie 2-3 godziny. Chyba stwierdził, że nie ma czasu na sen. Kocha się bawić. Kocha towarzystwo. Jedzenie mu się za to pogorszyło.  To teraz taki smakosz, że nie zje wszystkiego. Je mało i nie lubi jak powtarzają się dania :) Zupa z wiśni? Jedliście? To jego przysmak! To może jeść do bólu :) Powtarza - jak papużka. Po swojemu, ale powtarza. Już da się czasami zrozumieć...

A teraz troszkę o mnie i o G.:
U Nas też obroty o 180 stopni. Nie koniecznie na plus. Kłócimy się często, ostatnio nawet myślałam nad wyprowadzką, no ale... Trzeba uczyć się tańczyć w deszczu, a nie przechodzić i płakać nad każdą kropelką. Takie życie. Jak chciałam życia z bajki to trzeba było na aktorkę iść :) A teraz te plusy. Umiemy rozwiązać 99 % problemów. Niedługo się przeprowadzamy. Tak zadecydowaliśmy. Jeszcze nie wiemy gdzie, a już wiemy, że się przeprowadzamy :) Ja codziennie (nie licząc dni jak leje) jeżdzę z Jasiem rowerem :) a G? No jak zwykle... Za granicą.

I tak sobie żyjemy...

Nie było mnie tu dość długo... Musiałam kilka spraw sobie poukładać, przemyśleć. Tęskniłam za Wami, wiecie? Zrozumiałam, że pisanie bloga to nie tylko obowiązek, a bardziej hobby. Mam nadzieję, że teraz będę miała troszkę więcej czasu na Niego i dla Was :)

Pozdrawiam :)
Buziaczki :* 

Kolejny konkurs! Tym razem dzięki Canpol babies! :) Zobaczcie :D


    Aby wziąść udział w konkursie wystarczy:
1. Polub fanpage: Mamania i Canpol Babies.
2. Polub i udostępnij publicznie plakat konkursowy.
3. Wyślij zdjęcie konkursowe w wiadomości prywatnej zgodne z tematyką na fanpage: Mamania, lub dodaj je w komentarzu pod postem.

Regulamin konkursu:
- Organizatorem Konkursu jest www.Mamaniaa.blogspot.com
- Fundatorem nagrody jest www.canpolbabies.com
- Konkurs realizowany jest za pośrednictwem bloga oraz profilu na Facebooku.
- Konkurs odbywa się w dniach od 09.06.2015 do 29.06.2015
- Uczestnik Konkursu może opublikować jedynie takie zdjęcie, które nie brało wcześniej udziału w żadnym konkursie.
- Zdjęcie musi być aktualne.
- Wyniki konkursu zostaną opublikowane w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu*
- Zgłaszając się do konkursu - akceptujesz jego regulamin.

*Jeżeli zwycięzca nie zgłosi się po odbiór nagrody w ciągu 48 h od ogłoszenia wyników zostaje wylosowana inna osoba.

Powodzenia :*


A teraz coś więcej o nagrodzie:

Podgrzewacz Canpol babies z termostatem zapewnia komfort dla karmiącego i bezpieczeństwo dla pozostawionego w urządzeniu pokarmu.

Podgrzewacz został wyposażony w miseczkę do podgrzewania gęstszych pokarmów, pasuje także do większości butelek wąskich, jak i szerokich. Temperaturę można regulować płynnie, co ułatwia utrzymanie zróżnicowanych pokarmów w odpowiedniej dla nich temperaturze. Dzięki sterowaniu jednym pokrętłem urządzenie jest proste i intuicyjne w obsłudze.
Dostępny w dwóch wesjach kolorystycznych:
 
pojemnik z pokrywką do
podgrzewania gęstych pokarmów


płynna regulacja temperatury podgrzewania
z funkcją podtrzymywania stałej temperatury


termostat z wbudowanym wyłącznikiem oraz
grzałka PTC zapewniająca długą żywotność


podgrzewa zamrożone pokarmy


Butelka Haberman jest opatentowanym produktem zaprojektowanym z myślą o dzieciach cierpiących na kolkę .

Została wyposażona w specjalny system, który sprawia, że dziecko nie łyka powietrza, dzięki czemu jest mniej narażone na kolki. Butelka nie rozleniwia dziecka i umożliwia karmienie naprzemienne.


 

 

 

Smoczek pełen pokarmu

      - niezależnie od kąta nachylenia butelki

W przeciwieństwie do innych butelek, w butelce Haberman smoczek tworzy odrębną komorę, która pozostaje szczelnie wypełniona pokarmem przez cały czas w trakcie karmienia. Powietrze zostaje wypchnięte do butelki, nie miesza się z pokarmem, który dziecko pobiera ze smoczka.
Dzięki temu dziecko nie połyka powietrza.
Poniższy schemat pokazuje jak smoczek tworzy osobną komorę:

Pokarm w smoczku (A) jest odseparowany od pokarmu w butelce (B)

Smoczek wyposażony jest w specjalny system antykolkowy. Tworzy on oddzielną komorę, która pozostaje szczelnie wypełniona pokarmem przez cały czas karmienia, niezależnie od kąta karmienia. Powietrze zostaje wypchnięte do butelki i odseparowane od pokarmu, który dziecko pobiera, dzięki czemu nie połyka bąbelków powietrza, co zmniejsza ryzyko wystąpienia kolki pokarmowej.
Niewielka ilość pokarmu w smoczku nie wytwarza dużego ciśnienia, przez co pokarm nie wypływa samoczynnie ze smoczka, lecz pod wpływem ssania. Dziecko musi włożyć odpowiedni wysiłek w ssanie.

 

Czym różni się antykolkowa butelka Haberman

od innych butelek antykolkowych?

Łatwy montaż

                     - w odpowiedzi na potrzeby mam


Podczas projektowania butelki kierowano się nie tylko potrzebą pozbycia się uciążliwej dolegliwości, jaką jest kolka, lecz w równym stopniu potrzebami Mam, poszukujących butelki intuicyjnej, łatwej do umycia i szybkiego, higienicznego złożenia nawet o trzeciej nad ranem.













 Źródło: www.canpolbabies.com

Moim zdaniem...

... ten produkt jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich mam i nie tylko! Możesz go zabrać wszędzie. Wielkimi krokami zbliżają się wakacje. A co z tym się wiąże? Hotel. Przecież trzeba gdzieś spać... Chyba nie chcesz co chwila "latać" do obsługi i prosić o podgrzanie mleka, kaszki, soczku lub jakiegoś innego posiłku. Masz szansę na zgarnięcie tego zestawu od Canpol babies - ZA DARMO! Na co czekasz? Zgłoś się. Regulamin i zasady masz podane wyżej.
Przyda Ci się On również w domu, kiedy brak mikrofalówki...

Dzisiejszy post będzie z dedykacją dla mojego synka Jasia z okazji jego pierwszych urodzin. Mam nadzieję, że kiedyś to przeczyta i będzie choć w 1/10 dumny ze mnie jak ja z Niego...

SYNKU...


Dzisiaj obchodzisz swoje pierwsze urodziny. Dziś mija dokładnie rok od kiedy jesteś z Nami na tym świecie. Chce, żebyś wiedział, że oboje z Tatą mocnooooo cię kochamy. Nic i nikt tego nigdy nie zmieni :) Zawsze będziesz dla Nas najważniejszy! <3 br="" nbsp="" style="text-align: start;">
Dzisiaj oglądając stare zdjęcia i te bieżące łza kręci mi się w oku... Urosłeś tak szybko! A jeszcze niedawno byłeś takim robaczkiem. Expresowy rok! Pełny zmian. Każdy dzień jest inny. Jednego dnia śmiejesz się, drugiego troszkę marudzisz. Obracasz cały świat o 360°, ale za to Cię kochamy :*

Kiedy jestem smutna - przytulisz mnie, choć może nawet nie do końca wiesz co i jak.

Czasami mam ochotę tak mocno Cię uściskać, zjeść w całości normalnie - a czasami, aż kipie w myślach (to już rzadziej, ale jednak!). 

KOCHAM CIĘ wtedy...
Kiedy się uśmiechasz, mówisz mama/tata/baba lub cokolwiek, kiedy stroisz minki i tak śmiesznie udajesz, że się złościsz. (Może to nie tylko udajesz, ale fajnie nawet to robisz!) 
Kocham Cię wtedy, kiedy... - po prostu jesteś! TAK! Kocham Cię ZA WSZYSTKO i za nic :)

Pamiętam twoje pierwsze słowo :) Pierwsze samodzielne kroki, pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek pierwsza (i jedyna!) nieprzespaną noc. Wszystko! Czekam jeszcze na takie dwa słowa: Kocham Cię :*



Kochany Jasiu! W dniu twoich pierwszych urodzin, życzę CI wszystkiego co najlepsze. Samych uśmiechniętych dni. Dużoooooooooo zdrówka i marzeń spełnienia! Wiedz, że Cię zawsze kochamy i będziemy kochać! :* 






Ps. Kocham Cię.