Wychodzimy do domku.

Czas od kiedy urodziłam w szpitalu minął szybko. Jasio był już wtedy ze mną i to było najważniejsze. Tatuś też był. Codziennie :D W sumie to w niedzielę miałam dużo gości w szpitalu. Mama, Brat, Siostra, Babcia, Dziadziu -wszyscy przyjechali zobaczyć malutkiego Jasia! <3

Kilka dni minęło jak jeden dzień. Jeszcze się nie obejrzałam, a już możemy iść do domku. Mały na szczęście nie miał żółtaczki. Był i jest w 100 % zdrowy. Dopiero przy wypisie na karcie małego zauważyłam, że był omotany pępowiną raz wokół szyi.

Ale na szczęście wszystko jest dobrze. Lekarz chyba nie chciał mnie martwić i dlatego przyspieszył poród podając mi kroplówkę. Razem z Grześkiem udaliśmy się do domu :) Nareszcie.





A Wy drogie mamy po jakim czasie mogłyście wrócić ze swoim skarbem do domu? :)


Zobacz podobne posty:

Brak komentarzy: