Witam :) Chciałabym Wam dziś troszkę opowiedzieć o butelkach jakich używam. Na początku Używałam butelki firmy Tommee tippee. Były drogie bo za 2 butelki zapłaciłam prawie 50 złoty! Wybrałam je dlatego, ponieważ słyszałam, że są dobre. I były... do czasu.

Do czasu kiedy nie nalałam soczku z marchewki. Zabarwiły się i nie mogłam ich domyć. Wyglądały jakby były brudne. Wtedy koleżanka poleciła mi firmę Canpol babies -szklane butelki. Na początku pomyślałam: 

  Takie tanie nie mogą być dobre -myliłam się.  Były dobre. Nie barwiły się, ani nie tłukły.
Czas od kiedy urodziłam w szpitalu minął szybko. Jasio był już wtedy ze mną i to było najważniejsze. Tatuś też był. Codziennie :D W sumie to w niedzielę miałam dużo gości w szpitalu. Mama, Brat, Siostra, Babcia, Dziadziu -wszyscy przyjechali zobaczyć malutkiego Jasia! <3

Kilka dni minęło jak jeden dzień. Jeszcze się nie obejrzałam, a już możemy iść do domku. Mały na szczęście nie miał żółtaczki. Był i jest w 100 % zdrowy. Dopiero przy wypisie na karcie małego zauważyłam, że był omotany pępowiną raz wokół szyi.
W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć jak to było z moim porodem. Może któraś z Was spodziewa się dzidziusia, a nie do końca wie czy się bać, czy nie. Otóż powiem tak: Bać się nie ma czego i tak już nas to nie ominie, a dodatkowy stres może jeszcze zaszkodzić. A zatem głowa do góry będzie dobrze :) Heh no w sumie to łatwo powiedzieć, ale naprawdę tak będzie :) Nie martwcie się jeśli będzie po terminie, a Wasz skarb nie będzie chciał wychodzić.


Miałam 3 terminy i każdy inny ;) Według USG: 29/30 maj, według lekarza: 3 czerwiec i ten ostatni według położnej: 7 czerwiec. 
Przypominając sobie czas, kiedy byłam w ciąży. Wspominam ten okres dobrze. No, ale zacznijmy od początku :) Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą - nie skakałam z radości. Chodziłam jeszcze do szkoły IV klasy technikum. Miałam wtedy dopiero 19 lat i mnóstwo myśli krążyło mi po głowie, np.:

" Jak ja sobie poradzę? Mam dopiero 19 lat nie chce być jeszcze mamą. No właśnie! Mama! Jak ja jej to powiem, przecież ona mnie zabije! Nie chce być jeszcze w ciąży!!!"


No, ale jestem, a raczej byłam. Kiedy tylko lekarz potwierdził, że spodziewam się dziecka powiedziałam to mojemu chłopakowi -Grześkowi. Zdziwiła mnie jego reakcja na tą wiadomość.
Witam. Jestem Ania, a to jest mój blog. Skąd wzięłam pomysł na założenie bloga? Już wam pisze. Zaczęło się wszystko od facebook-a. Znalazłam tam blog, który mi się spodobał, a kiedy zaczęłam dokładnie go czytać pomyślałam:

"Taki blog to świetna sprawa, zacznę blogować!". 

No i zaczęłam :) Ułożenie bloga, wybranie odpowiednich kolorów i czcionek zajęło mi sporooooo czasu.
Ale teraz już jest wszystko tak jak chciałam żeby było. Wszystko? A raczej chyba wszystko. Okaże się w trakcie jego prowadzenia :D Wiem, że może to co będę dla Was pisała może być nudne. Mam nadzieję jednak, że znajdzie się ktoś taki kto polubi mojego bloga :) W postach będę podejmować swój pogląd na świat, swoje odczucia, a przede wszystkim uroki bycia mamą. Nikogo tu nie chce obrażać, ale również nie chce, żeby mnie tu obrażano. Ma być to blog przyjazny. W którym każdy może się wypowiedzieć na dany temat. Pozdrawiam i zapraszam do dalszego czytania :P