Witam po tak długim czasie nie-bycia :) W dzisiejszym poście chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o moim, tfu... Naszym, a nawet można powiedzieć Jasia - dobytku. To łóżko piętrowe firmy Interbeds. Zdążyliśmy już przetestować i z czystym sercem mogę powiedzieć jego wady i zalety. A więc...


Zacznijmy od wyglądu. Jeśli chodzi o mnie to daje 9/10 punków. Jest to łóżko drewniane - malowane z kilkoma innymi elementami które nadaje mu estetyczności. Na samym dole ma dwie rozsuwane płyty z uchwytami. Takie "ala" szuflady. Jak dla mnie w sam raz na pościel.

Przejdźmy teraz do wygody. Najwygodniej było na początku - wiadomo. Teraz nie jest jednak dużo gorzej :) W skali mój przedział ląduje jednak nieco niżej. Dam 8/10. Podoba mi się to, że przy wielkości 200x90 zmieści się i mały i ten większy człowiek :) Chociaż posiedzieć na nim nie wolno (znaczy wyprostowanym !) :/ Jest troszkę za mała odległość między dolnym, a górnym łóżkiem. I chyba rozłożymy je i tak na dwa oddzielne - tak się da :)



Funkcjonalność i komfort... Tu chyba będzie najmniej punktów. Łóżko jest bardzo trudne do złożenia jednak nie o to mi chodzi. Przy składaniu zauważyłam grubość listewek. Są bardzo cienkie nawet dla dziecka. Po niecałym miesiącu użytkowania go (bez skakania i bez żadnego rzucania się po nim) łóżko straciło 3 (!) listewki. Nie wyobrażam sobie co by było po skakaniu... Wrak? No, ale łóżko jest w większym założeniu od spania więc nie będę się czepiać. Mimo wszystko dokupiłam nowe listewki.
Samą wadą jest też materac. Jest cienki. Szybko się zniekształca i przesuwa. To bardzo duża wada. Już nie mówiąc o tym, że na tym śpi dziecko. Materac do wymiany. Całkowicie... Daje 4/10 punktów.

Jeśli chodzi o całokształt łóżka muszę dać 6/10 punktów. Każdy ma inne wymagania. Moich wymagań nie spełniło, a już na pewno nie w stu procentach. Zwłaszcza, że opis łóżeczka na stronie producenta był blisko ideałowi - mimo, że ideały nie istnieją. :)