Dziecko jak dziecko. Uwielbia trzymać w ręce coś nowego. Zazwyczaj akurat tym "czymś" jest zabawka w sklepie, na półce, lub ta którą ma ktoś. No bo jak ktoś ma to dlaczego Ono nie może tego mieć? Znasz to? Ja tak.

Jaś uwielbia nowe zabawki. Stare też mu się podobają, ale rzucone w pudełko zapadają w wielką niepamięć. Za to jak wygrzebie ją z pudełka cieszy się jakby pierwszy raz ją widział. I to chodzi. Teraz napiszę Ci jak ja to robię żeby nie doprowadzać do nerwicy Twojego portfela przy ciągłym kupowaniu zabawek, pokoju od ich nadmiaru i mamy (Tak. O Ciebie chodzi), która to wszystko musi posprzątać.


A więc musisz zrobić to tak: Weź pierwszą lepszą książkę co leży najbliżej Ciebie (może być to nawet książeczka z bajkami). Połóż na niej swoje ręce. Zamknij oczy. Pomyśl sobie o drzewie. Wielkim drzewie. Drzewie na którym rosną dolary, funty lub euro. I powtarzaj: czary mary i dolary, funty i euro bądźcie zawsze ze mną. Wyobraź sobie, że przed Tobą stoją worki z milionami.
Otwórzcie oczy.

Co jest? Nie udało się? Nic dziwnego. Żartowałam :) Tak się nie da.

Zamiast tych wszystkich czarów spróbuj po prostu zwrócić uwagę na zabawki, którymi Wasze dziecko się bawi, i na te, które leżą od dłuższego czasu samotnie. Te ''samotne'' schowaj. Najlepiej w miejsce gdzie te małe rączki nie dostaną, mimo, że o takie miejsce w domu ciężko (przynajmniej u mnie). Dziecko chce nową zabawkę? Daj mu ją. Ale nie ze sklepu (chociaż co jakiś czas można sobie pozwolić). Daj tą zabawkę, którą schowałaś. Przed wręczeniem odśwież ją by wyglądała jak nowa. Najlepiej by było, gdyby upłynęło trochę więcej czasu, tak około miesiąca od schowania.

Ps.: Pamiętaj, że po odświeżeniu, włożeniu ją do pudełka lub torebki daje większy efekt. :) 


Chciałabym mieć drugie dziecko. Takiego małego drugiego szkraba co biega po domu i krzyczy ma-ma-ma. Nie ważne czy chłopczyk, czy dziewczynka. Ważne by było zdrowe. Chociaż w głębi duszy marzę o warkoczykach, koronkach i sukieneczkach.

Jak dla mnie to właśnie ten czas jest najlepszy na drugie dziecko. Jasiu ma 15 miesięcy. Zanim by urodził się drugi maluszek miałby ponad dwa lata. Jak dla mnie idealnie! Dwa lata to nie taka duża, ale też nie mała różnica wieku.



G. myśli inaczej. Nie chce mieć teraz drugiego dziecka. Bo Jaś jest za mały. Bo boi się, że nie damy rady. Bo... wszystko. Wszystko jest powodem. Każda Nasza rozmowa kończy się na "mamy czas" lub "kiedyś", albo po prostu milczeniem.
Mamy odmienne zdania. Zwłaszcza jeśli chodzi o drugie dziecko.

Kiedyś mówił inaczej! Kiedyś sam powiedział, że jedynaka mieć nie chce. Że chce mieć minimum 2-3 dzieci. A teraz mu się cholera jasna odmieniło?

On ma słabe argumenty. Słabe, bo ja mam mocniejsze. Spójrzmy prawdzie w oczy. No, bo z kim? Z kim Jasio będzie rozmawiał? Mamie czy tacie nie powie to samo co rodzeństwu. A jak umrzemy? Żyć wiecznie nie będziemy. Co będzie wtedy? Jaś nie będzie miał wsparcia. A bynajmniej nie takiego jakie ma się od rodzeństwa. I wiele innych mocniejszych powodów

On chce. Tylko jeszcze o tym nie wie - już ja go uświadomię :)
Moja negocjacja trwa! I będę walczyć. I przekonam go. Trzymajcie kciuki :*