Pierwsze co nasuwa mi się na myśl przy słowie "gorączka" jest IBUFEN. I to o tym będzie dzisiejszy post. O gorączce i sposobach na tą nieszczęsną gorączkę. Zarówno domowych jak i typowych.


Gorączka może być oznaką infekcji, ząbkowania, biegunki lub wielu innych. Jeśli zauważymy, że temperatura jest wyższa niż zawsze powinniśmy obserwować. Jeżeli zacznie dalej wzrastać od razu powinniśmy podać coś na zbicie. Pamiętajmy, że gorączka u niemowlaka zaczyna się od 38°C i dopiero wtedy powinniśmy się martwić. 

Niemowlęciu temperaturę można zmierzyć:
- w ustach (wyłącznie za pomocą termometru elektronicznego, nigdy rtęciowego!) - od wyniku należy odjąć 0,3 stopnia C.
- w odbycie - od wyniku należy odjąć 0,5 stopnia C.
- pod pachą - metoda sprawdza się tylko w przypadku spokojnych, mało energicznych i niezbyt nerwowych niemowląt, termometr powinien być unieruchomiony pod pachą przez 5 minut (rtęciowy) lub ok. 2 minuty (dobry elektroniczny).
- w uchu - wyłącznie za pomocą termometru ze specjalną końcówką i kapturkami przeznaczonymi do tego celu (zgodnie z instrukcją na opakowaniu)
- przy czole - tylko termometrem na podczerwień lub termometrem paskowym (zgodnie z instrukcją na opakowaniu)

Wysoka temperatura wywołuje ból głowy, przyśpieszony oddech, a czasami nawet jeszcze poważniejsze objawy, np.: silne dreszcze, obfite pocenie się, drgawki gorączkowe.
- Kiedy dojdzie już do tych poważniejszych powinniśmy niezwłocznie udać się do lekarza, lub zadzwonić po karetkę. Pamiętajmy, że u dziecka nie ma żartów z temperaturą.

KAŻDY kto ma dziecko (i nie tylko) w domu powinien mieć "coś" od gorączki. Ja w swojej apteczce trzymam:

  • IBUFEN - Lek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy, przeciwzapalny. Podajemy go w zależności ile dziecko waży (Tabele na opakowaniu). - Pomogły i przy ząbkowaniu jak i przy chorobie. Dzięki temu, że ma 3 funkcje możemy dopasować do różnych.
  • CZOPKI PARACETAMOL - Czopki przeciwgorączkowe.  Dla niemowląt dawka 125 mg. No chyba wszyscy wiemy dalej co i jak. A dla tych co nie wiedzą: Ściągamy pampersa/pieluchę i wsuwamy lekko do odbytu dziecka. Przytrzymujemy* i zakładamy szybko pieluszkę (żeby niespodzianki nie było). :)
*Dziecko może próbować od razu "wypchnąć" czopek - dlatego lepiej przytrzymać.

Jeśli jednak nie masz w domu żadnych leków przeciwgorączkowych, a apteka zamknięta lub jej brak możesz spróbować domowych sposobów na nią:

Metody naturalne - domowe:
  • Zimne okłady! Na czoło i kark niemowlaka.
  • CHŁODNY okład połóż niemowlakowi na brzuszek. Obniża to temperaturę, ponieważ w ten sposób schładzamy krew która przepływa do żyły głównej. 
  • Kąpiel niemowlaka w wodzie o 2°C niższej od temperatury dziecka. Pamiętaj, że wkładając do wody musisz najpierw dziecko delikatnie ochlapać by nie narazić go na szok termiczny.
UWAGA!! Sposoby przedstawione powyżej są moimi sposobami i nie na każdego mogą zadziałać :) Każdy ma inny organizm, aczkolwiek warto spróbować. :D
Słysząc słowa: "Nigdy nie podam słodyczy moim dzieciom" ogarnia mnie śmiech, ale i zrozumienie. Rozumiem, że chce się jak najlepiej dla swojego dziecka, ale czy to oby na pewno jest najlepsze dla niego? Moim zdaniem? NIE!



Od razu mówię, że nie jestem za tym, żeby dzień w dzień dawać dziecku słodycze. Nie jestem za tym by dawać za każdy "dobry uczynek". Tych uczynków może być w dzień jeden, dwa, ale może być ich też dziesięć! I dalej jesteście pewni, że za KAŻDY dobry uczynek się należy? Powiedzmy sobie szczerze... Chcemy wychować dziecko, czy je przekupywać? Bo ja chce wychować!

Jednak nie zgodzę się z tym, żeby WCALE nie dawać dziecku nic słodkiego... Moim zdaniem dziecko potrzebuje również trochę i tego nie do końca zdrowego raz na jakiś czas. Tak jak Nam dorosłym czasami chce się czegoś słodkiego, tak dzieciom też. A  żołądek musi się przyzwyczaić do wszystkich produktów.

Nie chciałabym by Jaś chował się z kostką czekolady pod łóżkiem. Chciałabym, żeby wiedział, że "wszystko jest dla ludzi - wystarczy tylko znać umiar".


Załóżmy, że dziecko poszło do przedszkola. Wcześniej nie jadło słodyczy. Teraz ma je prawie codziennie bo: Jola, Kasia, Krysia, Zdzisia czy Jacek - mają i poczęstują. Posmakowało Mu/Jej. A jak wiadomo "zakazany owoc" smakuje jeszcze lepiej. I co? Co teraz? Dziecko zamiast kanapki w szkole będzie jadło żelki. A wiecie dlaczego? Bo w domu może zjeść tą kanapkę, a żelek NIE!

Nie sądzę by kostka czekolady, dwa żelki lub lizak raz na jakiś czas dziecku zaszkodził. Przecież nie musisz mu dawać codziennie. Sama codziennie przecież nie jesz... (chyba nie jesz). :)


Ja Jasiowi dałam spróbować smak czekolady. Posmakowała mu. Baaa! Wcinał, aż mu się uszy trzęsły :D Nie będę mu dawać często, ale raz na dwa/trzy tygodnie mu nie zaszkodzi :)